Szukaj na tym blogu

sobota, 15 grudnia 2018

MOJA SŁODKA AUDRINA Virginia C. Andrews

MOJA SŁODKA AUDRINA - dla mnie gorzka pigułka
Być może kiedyś pisałam już o tym w jaki sposób wybieram książki które zamierzam przeczytać? Zazwyczaj kupuję konkretne pozycje. Te, które ktoś mi polecił, których autorów znam i cenię, bądź te, które należą do grona "kultowych", które po prostu trzeba przeczytać. 
Tym razem było zupełnie inaczej. Na powieść Virginii C. Andrews natknęłam się przypadkowo w księgarni i zainteresowała mnie swym opisem a dokładniej jednym zdaniem przeczytanym na odwrocie: "Fenomen popularności V.C. Andrews trwa nieustannie od czasu wydania Kwiatów na poddaszu". A ja słyszałam o tej książce od Agaty. Więcej się nie zastanawiałam, kupiłam. Powiem więcej - niestety przeczytałam.
https://synergiaprzyjemnosci.blogspot.com/2018/12/moja-sodka-audrina-virginia-c-andrews.html


Książka przedstawia historię rodziny Whitefern. Główną postacią jest Audrina, kilkuletnia dziewczynka, która wraz z rodzicami, ciotką i jej córką mieszkają w starej rezydencji. Dziewczynka nie chodzi do szkoły i nie ma wspomnień. Rodzina skrywa przed nią wielką tajemnicę związaną ze śmiercią jej starszej siostry, jej imienniczki. Przez całe życie dziewczyna żyje w cieniu Audriny pierwszej, której pragnie dorównać. Ma jej w tym pomóc bujany fotel znajdujący się w pokoju siostry, na którym musi się kołysać, aby przejąć tajemniczą moc zmarłej. 
Tyle dowiadujemy się na wstępie. Kolejne kartki odkrywają mroczną historię rodziny. Ośmielę się nawet napisać, że trudno znaleźć w tej powieści choć jedną "normalną" osobę. Wszystkie postacie są mroczne, strasznie pogmatwane, przerysowane, wręcz groteskowe. 
Fabuła jak w "Modzie na sukces". Po śmierci matki ojciec wdaje się w romans z jej siostrą (z którą ma dziecko) a gdy tamta ginie w dziwnych okolicznościach, romansuje z teściową swojej córki, która również tragicznie umiera.
Nie znam twórczości Pani Andrews, być może takich bohaterów kreuje w swych powieściach. 
Zbieg tragicznych zdarzeń jest wprost trudny do wyobrażenia. 
Na kilkuset stronach powieści mamy liczne intrygi, kalectwa, zdrady, zabójstwa i gwałt a nawet seks na cmentarzu. Jak dla mnie to trochę za dużo jak na jedną książkę. 
Fabuła jest nudna i przewidywalna a styl pisania banalny. Naprawdę trudno napisać o tej książce coś dobrego. No może poza tym, że szybko się ją czyta:)
Po lekturze "Mojej słodkiej Audriny" raczej nie sięgnę po inne powieści pisarki, nie będzie drugiej szansy. Jeśli wśród Was znajdują się czytelnicy, którzy książki "pochłaniają" głównie dla relaksu, nie oczekując znalezienia w nich odpowiedzi na pytania dotyczące sensu życia, doradzam wybranie innej pozycji. Raczej trudno się przy niej zrelaksować o szukaniu sensu ludzkiej egzystencji nie wspomnę. 
Na podsumowanie tych gorzkich słów dodam tylko, że wracam do mojej sprawdzonej metody wybierania książek, które zamierzam przeczytać;) 

2 komentarze:

  1. Przyznam, że czytanie nudnych książek tak mnie męczy, że nawet się nie wysilam i po ok. 50 stronach po prostu ją odkładam- nie liczę na to, że akcja się rozwinie. A co do Twojej powieści to jak dla mnie to już nawet tytuł nie jest zachęcający M

    OdpowiedzUsuń
  2. Dałam się zwieść, niestety:( Pamiętaj o słodkiej Audrinie gdybym kiedyś przez przypadek zaproponowała, że Ci ją pożyczę.

    OdpowiedzUsuń