Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 13 lutego 2017

DZIEWCZYNA Z POCIĄGU - o co tyle hałasu?

Zachęcona szumem wokół książki "Dziewczyna z pociągu" Pauli Hawkins postanowiłam zmierzyć się z tym bestsellerem oraz podzielić swoją opinią na temat tej jednej z głośniejszych książek ostatnich lat. W końcu do przeczytania jej zachęca sam mistrz gatunku Stephen King. Głosy i opinie czytelników co do samego utworu są raczej podzielone. 

"Dziewczyna z pociągu" to kryminał. Narratorki są trzy: Rachel, Megan i Anna. Książka jest napisana w formie dziennika, którego autorkami są wspomniane kobiety. Główną bohaterką jest Rachel - młoda kobieta z ogromnymi problemami. Rachel jest alkoholiczką, którą mąż zostawił dla innej a ona nie potrafi się z tym pogodzić. Przez swoje uzależnienie straciła rodzinę, przyjaciół i pracę. Kobieta w drodze do pracy i z pracy, z okna pociągu widzi osiedle, na którym kiedyś mieszkała. Wśród pięknych domów jest ten, w którym mieszka jej były mąż ze swoją nową rodziną - żoną Anną i małą córeczką oraz dom pięknej Megan i jej męża. Rachel codziennie obserwuje ten dom i jego mieszkańców. Nierzadko widzi ich na terasie. Dla głównej bohaterki są odzwierciedleniem idealnej pary. 
Pewnego dnia w gazecie znajduje informację, że Megan zaginęła. Rachel tego wieczoru była w okolicy, ale kompletnie pijana i niczego nie pamięta. Ma jednak przeczucie, że stało się coś złego....

Przyznam szczerze, że mnie ta historia mocno wkręciła. Autorka świetnie nakreśliła kobiece postacie: Rachel - kobiety uzależnionej, słabej, która całkowicie straciła kontrolę nad swoim życiem, Megan - z pozoru pewnej siebie, niezależnej i wyzwolonej oraz Anny - kochającej matki i żony. Hawkins zrobiła to bezbłędnie. 
Akcja jest bardzo wciągająca, świetnie się czyta, choć moim zdaniem autorka zbyt wcześnie zdradziła rozwiązanie zagadki, które przyznam było dla mnie zaskakujące. 
Na pewno nie mogę napisać, że książka wywołała u mnie dreszczyk emocji, napięcia czy strachu. Nic takiego nie przeżyłam czytając nawet kulminacyjne sceny końcowe. Może to być zarzutem pod adresem tego bądź co bądź thrillera. 
We mnie narastała raczej ciekawość i chęć rozwiązania tajemnicy. 
Swoim zwyczajem, po przeczytaniu lektury, zachęcona zwiastunem sięgnęłam po film. Świetnie obsadzone role. Odtwórcy głównych ról wyglądają tak, jak wyobrażałam ich sobie czytając książkę co jest dużą zaletą. Co do samego filmu nie specjalnie mnie ujął. Zwłaszcza pierwsza połowa, która dłużyła się niemiłosiernie. Druga część jest zdecydowanie lepsza.


Dla mnie "Dziewczyna z pociągu" to żaden kryminał. To raczej dramat. Rozpatrując książkę oraz film w tych kategoriach są naprawdę dobre. Trzy kobiety, których losy zostały połączone za sprawą fatalnego zauroczenia i namiętności, która zniszczyła ich życie. To obraz który pokazuje, że karma wraca a życie może pisać przedziwne scenariusze.
Myślę, że jak na debiut pisarski, książka jest naprawdę dobra. Na pewno nie należy do utworów, które wymagają od czytelnika dużego skupienia i uwagi. Polecam szczególnie tym wszystkim, którzy od lektury oczekują relaksu. Jeśli przy okazji skłoni kogoś, podobnie jak mnie, do drobnej refleksji to oznacza, że jednak warto było "pomęczyć oko" i dobrnąć do końca :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz