Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 26 listopada 2018

JEJ KRÓLEWSKA MOŚĆ RÓŻA

O różach wiem niewiele, dopiero się ich uczę. W moim ogrodzie są od niedawna, zaledwie trzeci rok. Zawładnęły jednak moim sercem do reszty. Chociaż bywają kapryśne, jak prawdziwe królowe, wybaczam im wszystko (no prawie wszystko). Róże najbardziej lubię na koniec lata, skąpane w październikowym słońcu. 
Nie posiadam dużej kolekcji, co jednak nie przeszkadza mi w wychwalaniu ich niekwestionowanej urody, co mam zamiar tym postem uczynić :) 
https://synergiaprzyjemnosci.blogspot.com/2018/11/jej-krolewska-mosc-roza.html

Zacznę od mojej ukochanej Queen of Sweden. Przepiękna, dumna, smukła, delikatna, wspaniała. Kwiaty w kolorze delikatnego różu, nie są zbyt trwałe, ale kwitnie całe lato i jesień. Zapach bardzo delikatny. Róża zdrowa, liście niewielkie, okrągłe, utrzymują się do dziś. Jaka to odmiana w stosunku do moich no name, na których próżno było wypatrywać liści w sierpniu. 
Queen of Sweden najlepiej posadzić w kilku egzemplarzach, bo nie rozrasta się na boki. U mnie rosną obok siebie trzy sztuki i mówiąc szczerze w sumie wyglądają jak jeden "porządny" krzew. 
Jeśli ktoś z Was śledzi moje wpisy to może kiedyś miał okazję oglądać południową rabatę. Tam rozpoczęła się moja przygoda z różami. Na początku były English Garden i Charles Austin. W tym roku dołączyła do nich Graham Thomas i Chopin. 

Wszystkie wspomniane mają żółtą lub pokrewną barwę. Tegoroczny narybek wyglądał jeszcze dość mizernie. Chopina przesadziłam z suchej rabaty gdzie umierał z pragnienia a Graham Thomas, wsadzony jesienią, ucierpiał z powodu mrozów. W tym roku zostało im wszystko przebaczone. 
Leonardo da Vinci to róża, którą zachwyciłam się w zeszłym roku w ogrodzie mojej sąsiadki. Silna, zdrowa o intensywnie różowej barwie. Kwiaty bardzo trwałe, pełne. 
Zdjęcia nie oddają jej urody. Z racji tego, że mam niewiele miejsca na nowe nasadzenia, moje różane zakupy są przemyślane. Poniekąd jest to konsekwencją moich rozczarowań pierwszymi różami. Przy zakupie krzaków kierowałam się tylko i wyłącznie kolorem kwiatów - to duży błąd! Dzisiaj wybieram tylko te odporne róże. Kupuję tylko te, które mają wysokie oceny pod względem odporności na choroby grzybowe. 

Moje pierwsze róże kupione w sklepie ogrodniczym z kartką czerwona i herbaciana. Wiosną obsypane pączkami wyglądały cudnie.
Latem, gdy pączki zamieniały się w kwiaty - zniewalająco.
Gorzej sytuacja wyglądała późnym latem. Pomimo mojego uporczywego, comiesięcznego stosowania chemii, mniej więcej od połowy sierpnia próżno było szukać na krzaku liści. A jak jakieś przypadkiem udało się znaleźć całe były pokryte plamami co widać na poniższych zdjęciach. MASAKRA!!!
W tym roku postanowiłam pozbyć się chorych krzewów. Jak wielokrotnie pisałam, żal mi wyrzucać żywe rośliny, więc z początku miałam zamiar podarować je mojej siostrze, może w innym miejscu byłoby im lepiej? Ostatecznie (z obawy przed pogorszeniem naszych relacji) zrezygnowałam z pomysłu i doradziłam to, co teraz doradzam wszystkim: KUPUJCIE TYLKO ZDROWE I SPRAWDZONE ODMIANY!!! Tylko to daje gwarancje, że będziecie cieszyć się widokiem pięknej róży. 
Tak więc moich róż już nie ma, ale .... oczywiście w ich miejscu jesienią posadziłam dwa krzewy Pomponelli :) i jeszcze jeden krzaczek Märchenzauber. 
Zdjęcia pozwoliłam sobie pożyczyć ze strony szkółki, w której kupiłam róże - Rosa Ćwik. Oczywiście odmiany odporne na czarną plamistość liści:)

Ale to jeszcze nie wszystkie moje królowe. Mam w swojej kolekcji jeszcze jej królewską mość Nostalgię. Jest u mnie pierwszy sezon i trochę przymarzła. "Wystartowała" dość późno, lecz pomimo to zachwycała. Bardzo oryginalna, chociaż, ze względu na pokrój i kształt kwiatu kojarzy mi się ze starymi odmianami. Ale kolor ...... to już inna inszość .... Liście ciemnozielone, błyszczące, zdrowe.

Na koniec słów kilka o róży pnącej, która jest ze mną nieco dłużej, bo całe dwa sezony. Mowa o bajkowej Eden Rose. Piękna, zdrowa o długich i silnych pędach i pełnych kwiatach - różowych w centrum z kremowymi płatkami naokoło. Nie pokazała się u mnie jeszcze w pełnej krasie, ale liczę, że tak się stanie. Mam dwa krzewy posadzone przy wschodniej ścianie budynku, po której pnie się winobluszcz. W tym roku doczekała się stalowej, silnej podpory. 
Może wspomnę jeszcze o jednym - towarzystwie dla róż. U mnie na południowej rabacie rosną podsadzone lawendą, na nowej rabacie kocimiętką. Zarówno z jedną jaki i z drugą tworzą bardzo zgrany duet. Za towarzystwo na nowej rabacie mają jarzmianki, dzwonki i ostróżki - klasycznie. Ładnie prezentują się z delikatnymi kwiatami, które nie próbują dominować nad królowymi. Wiadomo, że róże tego nie lubią. 
Jeśli ktoś z Was chciałby dowiedzieć się więcej na temat róż odsyłam na blog OGRÓDEK ROBACZKA. Znajdziecie tam piękny ogród pasjonatki róż z wieloma cennymi radami a przede wszystkim mnóstwo inspiracji do tworzeniu własnych różanych rabat. 
Ja dopiero badam grunt, jestem nowicjuszem w tym temacie. Pokochałam jednak te kłujące piękności i na pewno znajdę w moim ogrodzie jeszcze trochę miejsca na nowe odmiany.

6 komentarzy:

  1. Bardzo pięknie opisała Pani swoje królowe. Ja też jestem wielbicielką róż.
    Skorzystam z Pani rad i będę kierować się przy zakupie odmianami odpornymi na czarną plamistość liści. Pozdrawiam serdecznie Krystyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Krystyno, bardzo dziękuję za miłe słowa:) Jak pisałam w poście, jestem amatorką, choć rokującą;) Róże skradły moje serce od pierwszego wejrzenia. Tak jak wspomniałam w poście, polecam kupować sprawdzone odmiany. Naprawdę szkoda pieniędzy i nerwów na "chorowitki". Zwłaszcza, że wybór wśród odpornych na choroby róż jest tak duży, że zapewne każdy znajdzie coś dla siebie. Życzę Pani dużo radości oraz satysfakcji z uprawiania swoich królowych:)

      Usuń
  2. Piękne masz swoje róże. Ja przy wyborze swoich kierowałam się... w sumie to nie wiem czym się kierowałam bo ani kolor mi się ich nie podoba miał być piękny herbaciany a jest po prostu żółty, kwiaty miały być duże i pełne a są jakieś takie nijakie, a rzeczywiście liście tracą już chyba w czerwcu:( Ale z róż jeszcze zupełnie nie zrezygnowałam jak zrobię kiedyś rabatę przy tarasie to skorzystam z twojej wiedzy i wybierzemy tam PIĘKNE KRÓLOWE, a że to będzie nie prędko to akurat Ty już będziesz specjalistką od róż! POZDRAWIAM M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Służę radą zarówno w kwestii rabaty przy tarasie jak i doboru róż. U mnie problem zaczyna się pojawiać z brakiem miejsca w ogrodzie a nie pomysłów:)Na szczęście mam jeszcze plany na najbliższe lata. Wśród nich różane zakątki:) Pozdrawiam.

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. A dodatkowo do dziś nie straciły liści. Jestem pod wrażeniem!

      Usuń