Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 30 stycznia 2017

STRAŻNIK SADU - mroczna powieść o marnym bycie

Przyszła wreszcie pora na recenzję pierwszej z LISTY książki autorstwa mojego ulubionego pisarza Comarc'a McCarthy. Napiszę dzisiaj kilka słów o utworze "Strażnik sadu", który jest debiutancką powieścią tego wybitnego amerykańskiego twórcy. 
"Strażnik sadu" opowiada historię a w zasadzie przedstawia sylwetki trzech osób: młodego kłusownika Johna Wesleya Rattnera, przemytnika Mariona Syldera oraz samotnego starca Athera Ownby. Te trzy osoby łączy zbrodnia, która została popełniona kilka lat wcześniej. Z rąk Syldera zginął ojciec młodego Rattnera, zaś jego zwłoki spoczywają w starym sadzie, którego strzeże Ownby. Mogłoby się wydawać, że "Strażnik sadu" to mroczna powieść o zwartej fabule. Prawda jest jednak tylko połowiczna. W utworze znalazłam ten typowy dla McCarthy'ego ascetyzm, surowość, minimalizm i prostotę. Co zaś się tyczy fabuły, to na pewno nie mamy tu do czynienia z klasyczną powieścią. Sylwetki bohaterów poznajemy jedynie na podstawie krótkich migawek z ich życia, nierzadko niepowiązanych ze sobą, pozbawionych zwartej fabuły. 
Co mnie zachwyca w powieściach McCarthy'ego? 
Czytając jego powieści, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że wszystko co zostało napisane to prawda, zazwyczaj bardzo brutalna i bezwzględna prawda. Autor potrafi bezbłędnie kreślić sylwetki bohaterów, zwykle prymitywnych i bezwzględnych oraz tworzyć mroczny i surowy klimat. Fabuła w książkach McCarthy'ego schodzi na drugi plan. Człowiek jest tylko niewiele wartą istotą, w świecie, w którym przyroda uzależnia człowieka i determinuje jego byt.
Na sekundę przed "Strażnikiem sadu" miałam przyjemność przeczytać powieść "Myszy i Ludzie" Johna Steinbacka, w której historia bohaterów umiejscowiona była w tym samym czasie i kraju. Po przeczytaniu powieści Cormaca Mc'Carthy w mojej głowie obraz Ameryki z lat trzydziestych ubiegłego wieku jest taki jakim przedstawił go Cormac. Jest tak autentyczny w swym opowiadaniu, że nie sposób zarzucić mu kłamstwa.  
Powieść bardzo dobra, choć jednak nie tak dobra jak przeczytana wcześniej "Droga" czy "Krwawy południk". Tutaj zabrakło mi puenty. Zbrodnia, która połączyła głównych bohaterów nie została wyjaśniona, chłopak nigdy nie dowiedział się, że za śmierć ojca odpowiedzialny jest człowiek, którego szanował a Ownby nie poznał prawdy czyje zwłoki skrzętnie ukrywał w zbiorniku w brzoskwiniowym sadzie. 
Mimo tego zarzutu serdecznie zachęcam do przeczytania tej powieści. Czas, który jej poświęcicie na pewno nie będzie czasem zmarnowanym! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz