Szukaj na tym blogu

sobota, 30 grudnia 2017

PODSUMOWANIE ROKU 2017

NOWY ROK, NOWE WYZWANIA!
Koniec roku, to tradycyjnie czas podsumowań oraz snucia planów na przyszłość. U mnie nie jest inaczej. Jak oceniam mijające 12 miesięcy? Co się udało a co jeszcze musi poczekać? I jakie mam plany na najbliższy rok? Dzisiaj w wielkim skrócie słów kilka właśnie o tym. Zapraszam do czytania a przy okazji oglądania jak prezentował się mój ogród w mijającym właśnie roku. 


W ogrodzie wiosna przyniosła ze sobą kwitnące kukliki, przywrotniki i zawilce dla których tło stanowiły rosnące w tym miejscu od zawsze liliowce i lilie a w moim życiu wraz z nadejściem wiosny pojawiły się duże zmiany - nowa praca a wraz z nią nowe wyzwania. 
A jeszcze tak niedawno kwitły w tym miejscu szafirki. Jak się okazuje w życiu jak w przyrodzie - nieustające zmiany. 
Później a dokładniej pisząc na początki lata miejsce to wyglądało jeszcze inaczej - wówczas to żółte kukliki grały na tej rabacie pierwsze skrzypce. Wkrótce miały do nich dołączyć liliowce. 
Ja w tym czasie realizowałam moje muzyczne marzenie - dawałam upust energii na koncercie System of a down w Krakowie. To niewątpliwie jedno z ważniejszych dla mnie wydarzeń mijającego roku. Bo trzeba Wam wiedzieć, że w moich żyłach płynie rock, a moim światem kręci gramofon. Uwielbiam muzykę pod każdą rockową postacią a zwłaszcza tą odsłuchiwaną z czarnych płyt. 
Później kwitły jarzmianki (moje ulubione rośliny z zeszłego i mijającego roku), przetaczniki i liliowce...
A obok tych wymienionych zakwitła też tojeść purpurowa - roślina, którą po kilku nieudanych sezonach udało mi się w tym roku zdobyć, co dopisuję do listy moich tegorocznych osiągnięć. Wielokrotnie pisałam o moich nieudanych próbach uprawy tojeści w moim ogrodzie. W tym roku pojawiła się i ... niestety nie skradła mojego serca. Przede wszystkim przez swą chimeryczność. Z sześciu zakupionych sadzonek, w miarę dobrze wyglądały tylko trzy. 
Obawiam się, że zimy nie przetrwa żadna. Na wiosnę, jeśli mi się uda, mam plan dokupić jeszcze kilka sadzonek ale będzie to na pewno ostatnia próba. 
Potem przyszła jesień. O ile deszczowe lato w ogóle mi nie przeszkadzało, o tyle mokra i chłodna jesień już tak. Do ogrodu z racji pogody zaglądałam rzadko. Stąd zapewne moja tym większa tęsknota za wiosną. 
Jesień przyniosła mi też ważne wydarzenia - obrona pracy magisterskiej i zakończenie studiów. 
Tak w ogromnym skrócie wyglądał mój rok. Co przyniesie ten nadchodzący?
W sprawach zawodowych zapowiadają się dalsze zmiany. W ogrodzie podobnie. Będzie mniej trawnika, więcej rabat, więcej traw i róż, na które czekam z utęsknieniem. 
Zmiany będą też tradycyjnie w przedogródku i na mojej suchej rabacie. Ach, już tupię nóżkami na samą myśl. 
Ale największa zmiana to nowa rabata koło huśtawki. 
W planach jest jeszcze oczko wodne, ale to już chyba inwestycja na kolejne lata. 
Pozdrawiam wszystkich czytelników bardzo, bardzo gorąco i życzę wielu marzeń na nadchodzący rok oraz wiele sił do ich realizacji. 

5 komentarzy:

  1. Fajny rok i fajne zmiany... byle tak dalej!

    OdpowiedzUsuń
  2. Końca nie widać - oczywiście końca zmian wszelakich. Czy to dobrze? Nie wiem, ja raczej nie należę do osób, które wyciskają z życia co się da. Lubię stabilizację i jeśli jest dobrze, to nie szukam zmian. Mam więc nadzieję, że ten rok przyniesie mi po prostu święty spokój, czego Tobie również życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Podziwiam Cię za to zaangażowanie w ogrodzie!Kochasz to co robisz i to widać. Ja też czekam na wiosnę, chociaż jestem trochę przerażona bo czas tak szybko ucieka. Ja również lubię stabilizację, boję się zmian bo nigdy nie wiem co przyniosą? Mam nadzieję, że ten rok będzie co najmniej taki jak ten miniony. Tobie życzę zrealizowania założonych celów, pogody ducha i tej za oknem:) i spokoju na ten rok! POZDRAWIAM M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za życzenia! Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkiego dobrego w Nowym Roku! No i oczywiście dużo słońca, nie tylko na niebie ;)

      Usuń
  4. Rockowa dusza?
    Chętnie poczytam o Twojej pasji :P

    OdpowiedzUsuń